niedziela, 9 lutego 2014
Rozdział 3
Obudziłam się o 6.05 ciekawe o której jedziemy, pomyślałam kontem oka spoglądając czy chłopaki jeszcze śpią, raczej nie ponieważ nie zauważyłam ich w pokoju. Zeszłam na dół rozglądając się za braćmi, siedzieli na kanapie w salonie- Czy coś się stało?-spytałam zauważając ich przybite miny, mimo że nie widzieliśmy się od jakiegoś czasu wiedziałam że do rannych ptaszków to oni nie należą-Dzisiaj dokładnie godzinę temu zadzwoniła ciocia pytając się co z pogrzebem odpowiedzieliśmy że na razie o tym nie myśleliśmy na to ona że pogrzeb odbędzie się we worek czyli za tydzień i dwa dni.-odparł Luke starając się wytłumaczyć mi wszystko w jak najprostszy sposób. Mimo, że tata umarł wczoraj to ten smutek nadal trzyma każdego z nas, w sumie co się dziwić każdy normalny po stracie tak bliskiej osoby na pewno by się załamał, wolałam zapomnieć o tym wszystkim niż, aby to wszystko nadal siedziało mi w głowie, to były smutne wspomnienia osoby której tak kochałam.-O której?-spytałam drążąc ten temat dalej -O 16.30-odrzekł Ash, kiwnęłam głową na potwierdzenie jego słów, usiadłam w fotelu na którym najczęściej przesiadywał tata z gazetą w ręce, przypominając sobie o siedzącym tacie na fotelu, na moich ustach pojawił się delikatny uśmiech. -Zastanawialiście ię kiedyś jakby się to wszystko potoczyło gdybyśmy znali Harrego a on nas?-spytałam myśląc o tym na nowo - Nie, jednak wiele razy myślałem co by było gdybyśmy mieszkali razem-przyznał Luke.-Macie morze do niego numer?-spytałam niepewnie
-Tak tata nam podawał, chcesz zadzwonić?-spytał Ashton, podając mi swój telefon, kiwnęłam.
Pierwszy sygnał, drugi..
-Halo-odezwał się zachrypnięty głos należący do mojego brata
-Hej! Nazywam się Lili, Lili Irwin a ty jesteś Harry, Tak?-spytałam w duchu śmiejąc się sama z siebie.-Tak-odparł lekko zdenerwowany- a więc masz prawdziwego tatę?-jeszcze większa idiotka
-Czemu niby miałbym ci to niby powiedzieć, hmm?-spytał nerwowo
-No bo najprawdopodobniej jestem twoją siostrą we wtorek za tydzień jest pogrzeb mojego taty przyjedź z mamą to dowiemy się prawdy-powiedziałam wyraźnie naciskając czerwoną słuchawkę aby nie mógł odmówić. Ugh!-Wierz że zrobiłaś z siebie totalną idiotkę?-spytał roześmiany Luke
-Nie, ja tylko stawiłam czoła problemom, czego nie można powiedzieć o tobie.-powiedziałam zaczynając się śmiać a chłopaki razem ze mną. Pierwszy raz poczułam się tak dobrze mimo tych okoliczności.-Jest już 7.03 a na 14.00 musimy już być w *Londynie- poinformował mnie Ash.
-Dobra to pójdę się przebrać-i poszłam do mojego już starego pokoju, będę tęsknić za tymi czteroma ścianami które były przymnie nie w jednym problemie.Wciągnęłam na siebie.
Gotowa zeszłam na dół, mimo że każdy mówił ze mój mały rozmiar stopy nie pasuje do glanów, nadal je nosiłam z dumom robiąc na przekór każdemu kto tak myślał. Wciągnęłam za sobą walizki
stawiając je przy aucie, wsiadając do niego. Usiadłam wygodnie na tylnym siedzeniu słuchając w słuchawkach the pheonix. Zasypiając w rytm piosenki mojego ulubionego zespołu z największym ciachem na czele. Myślami błądząc "co by było gdyby"...
*
Siedziałam sobie na walizce przy drzwiach czekając aż Luke znajdzie pasujące klucze do otworzenia drzwi by wejść. Miał ich chyba z milion każdy mylił mu się z innym. Po długich wyczekiwaniu i namowach ze Ash otworzy drzwi weszliśmy do wielkiego pokoju zwanego również
"salonem".Był on dość spory urządzony w czarno białych kolorach na kanapie leżały gitary a z boku siedziała perkusja.
Usiadłam na czarnej kanapie, na przeciwko wielkiej białej szafie, nagle drzwi otworzyły się a z nich wyłoniły się trzy postacie -Hej ty musisz być Lili ja jestem Calum a to moja młodsza siostra Mo-przywitał się mulat z dziewczyną, jego siostrą, o podobnym kolorze skóry, usiadła obok mnie później przedstawił się Michael, razem z Mo odeszliśmy w bardziej jak to ona powiedziała, ciche miejsce, do mojego nowego pokoju.
-Zauważyłam twoje cięcia-odparła, byłam zdziwiona, bo nikt sam ich nie zauważał, podwinęła rękawy pokazując mi swoje dość świeże rany, nie jestem sama-pomyślałam.
-Calum wie?-spytałam nie pewnie na co ona kiwnęła delikatnie głową- Czuję że mogę ci zaufać nigdy się tym nie chwaliłam ale powiem ci, pewnie się dziwisz dlaczego mieszkam z chłopakami? A zatem mój ojciec mnie bił i gwałcił, to było coś strasznego, brat jak się dowiedział to zabrał mnie do siebie- odparła delikatnie drżącym głosem, było mi jej szkoda bo jakie dziecko, jaki człowiek zasługuje na takie piekło zamiast życia?- Przykro mi-tylko na dyle było mnie stać
-Nie potrzebnie, to już minęło- powiedziała smutno. Postanowiłam wyjawić jej swój sekret
-Obiecaj że nikomu nie powiesz-powiedziałam -Obiecuję-przysięgła.
-Jesteś drugą osobą, która wie, jestem anorektyczką, ty i mój tata-mruknęłam- Chłopaki wiedzą tylko o cięciu więc błagam nie mów im o tym-poprosiłam.
-Przecież obiecałam- powiedziała uśmiechając się do mnie smutno.-Przykro mi, to powiedz ile masz lat-szybko zmieniła smutny dla nas temat, za co byłam jej wdzięczna- Dokładnie to trzynaście i pół a ty?-ponowiłam jej pytanie, tym razem do niej- Dokładnie to czternaście i pół a jeszcze dokładniej to za trzy miesiące piętnaście- powiedziała z duma- Zazdroszczę- powiedziałam na co ona zaśmiała się
-Cieszę się ze cię poznałam- odparła- Ja też się cieszę że cię poznałam, jesteś niesamowita-odparłam pewna swych słów jest jak anioł, słysząc wołania chłopaków zeszłyśmy na dół sadząc się na krzesłach przy średniej wielkości stole-Jedzcie-powiedział Mike podając nam żółto białą papkę
-żartujesz, prawda?-spytałam z wiarą w oczach- Nie, my idziemy a jak wrócimy to wszystko ma zniknąć- powiedział wskazując na nasze talerze i razem z chłopakami, wyszli.
Zaczęłyśmy wyrzucać to świństwo przez okno, bo w sumie patrząc z innej perspektywy wcale nie zmarnowaliśmy tego, bo wątpię by ktoś to w ogóle ruszył.
Położyłyśmy się na kanapie czekając aż wrócą chłopaki. 22.13h No to ciekawe o której będą?
-Lili pamiętaj ludzie którzy się tną są aniołami nie podoba im się na ziemi wiec poprzez to chcą wrócić do nieba-uśmiechnęła się do mnie smutno ściskając moja dłoń w swojej.
Miałam rację Mo jest jak anioł przez swoje małe ruchy wspiera mnie i wspierać będzie.
"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać"
------------
I co jak podoba się Mo?
Nie wiem jak wam dziękować jesteście niesamowici dziękuję za aż 9 komentarzy to coś cudownego jesteście świetni, właśnie przez te komentarze dodałam tak szybko rozdział wiem ze zbytnio nie jest on SZAŁEM ale mam cichą nadzieję że przynajmniej trochę wam się spodobał.
Pozdrawiam cieplutko i zapraszam to czytania i dalszego komentowania
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
AAAAA♥
OdpowiedzUsuńAle się JARAM ze dodałaś rozdział normalnie O M G
Strasznie poprawiłaś mi tym humor o całe 100%
BooYeah A co do Mo to na pewno jest świetną
rolą i ciekawa jestem o co będzie chodzić z tym aniołem o ile o coś będzie
chodzić normalnie kocham cię za to ze Piszesz świetnie cudnie czekam na następny i albo mi się zdaje albo rozdział jest dłuższy niż wszystkie CUDNIE♥ A co do komentowania to na razie nie zamierzam przestawać a i ja cię również cieplutko pozdrawiam jesteś świetna XD
Miło jest czytać twoje opowiadanie co prawda jest parę błędów ale to nadaję trochę twojego charakteru do tego opowiadania, a co do rozdziału to jest dość ciekawy i ma
OdpowiedzUsuńwłasną duszę Mo zdaję się być ciekawą osobą, ale wątpię, że wniesie coś fajnego do tego DZI|EŁA. życzę ci weny i czekam na nn, słońce♥
Genialny rozdział<33333
OdpowiedzUsuńŻyczę dużej weny i czekam na kolejny ^^
http://hold-on-tlumaczenie.blogspot.com/
Wow!
OdpowiedzUsuńSuper czekam z niecierpliwością na następny:D
Hej przywiało mnie tu z Mine- Sweet Secret. Z miłą chęcią pozdrowie twoją kuzynkę, to właśnie ona już w czaśniej poleciła mi twojego bloga, którego będę czytac, ty też cudownie opisujesz scenki. Więc dodaje cię do listy moich ulubionych.
OdpowiedzUsuń26 years old Nuclear Power Engineer Janaye Ferraron, hailing from Listuguj Mi'gmaq First Nation enjoys watching movies like Divine Horsemen: The Living Gods of Haiti and Sailing. Took a trip to Archaeological Site of Cyrene and drives a Rally Wagon 3500. sprawdz
OdpowiedzUsuń