sobota, 8 marca 2014

Rozdział 5

Obudziłam się na kanapie z delikatnym bólem głowy, co jest? Podniosłam wzrok zauważając obserwujących mnie chłopaków, bez Mo. -Co się stało?-spytałam podnosząc się na łokciach.
Powiedzieli, że zemdlałam, chwilę jeszcze ich wypytywałam co się stało
-Ile "spałam"?-spytałam robiąc cudzysłów w powietrzu
-15 minut, dlatego nie braliśmy cię do szpitala to byłoby bez sensu- odparł pewnie Luke a Ash co było dziwne, wyprosił wszystkich z pokoju chcąc porozmawiać ze mną i Luke'iem, usiadł obok
mnie a ja podkuliłam nogi pod brodę, zerknęłam na nadgarstek zauważając że nie ma na nich bandaża, podniosłam wzrok napotykając tęczówki brata o tym samym kolorze co moje chyba już się domyślił że patrzyłam na nadgarstek, cholera!
-Czemu myślałem,że mamy to już za sobą - szepnął a Ash potaknął głową
-To trudne..-zaczęłam a Ash złapał delikatnie za mój nadgarstek ponaglając mnie, jego twarz nie wyrażała absolutnie nic prócz smutku, jestem do dupy-Nie wiem co mam wam powiedzieć oczekujecie ode mnie,że mam przestać, ale co wy możecie o tym wiedzieć- odparłam patrząc to na jednego to na drugiego, ta rozmowa będzie ciężka, bardzo ciężka
-Ale, to cię zabija-warknął Luke patrząc na mnie pustym wzrokiem
-I? To wszystko jest do dupy, całe życie poco ja komu jestem nikt mnie nie chce, kto wie może to wszystko moja wina, że tata umarł może chciał uciec...-zaczęłam lecz nie dane było mi skończyć
-Przestań!-krzyknął zdenerwowany Ashton patrząc na okno, unikając mojego wzroku
-Co mam przestać? Żyć?-pytałam brnąc w to dalej, ciekawe co mi powiedzą
-Czy ty jesteś normalna?! Masz dla kogo żyć! Zrobiłaś się okropna, zawsze wszystko wyolbrzymiasz! Czasem jesteś jak zwykły bachor!- krzyczał Luke patrząc to na mnie to na brata
-Nie mam! A ty uważaj czasem abyś nie powiedział o parę słów za dużo!-krzyknęłam ze łzami w oczach wyszarpałam się z ręki Luke'a biegnąc do siebie. Rzuciłam się na łóżko zakrywając twarz podużką.

~Oczami Harry'ego~

Obudziłem się w swoim starym pokoju, te same ściany te same łóżko, uwielbiam go, trochę się stresowałem tym całym spotkaniem na pogrzebie bo w końcu już dziś, 10h. Noe wyspałem się za dużo o tym myślałem, to mnie wykończy. Szłem przez schody po czym usiadłem na parapecie. Nikt nie chciał mi powiedzieć kim oni są co się stało, zawsze zakańczali rozmowę, nawet Gemma co było dziwne bo zazwyczaj rozgadana, mama podeszła do mnie stawiając przedemną, kawę z jajecznicą Zjadłem, poczym poszłem na górę do pokoju, ubrałem na siebie garnitur i poszłem umyć zęby,
spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, zeszłem na dół spotykając ojczyma mamę i siostrę,wysiliłem się na sztuczny uśmiech i weszłem do auta, włorzyłem słuchawki. Cała ta sytuacja mnie wykańcza, nikt nic mi nie mówi, nic nie wiem, zawsze chciałem mieć młodszą siostrę a po głosie poznałem że była mała, ciekawe jaka jest. Zawsze interesowało mnie czemu Gemma ma nazwisko po ojczymie mama też a ja po mamie,  chwilę później zaczełem czytać leżącą gazetę obok mnie przy torbie 

" Harry Styles brat Irwin'ów?!"

Skąd oni o tym wiedzą Irwin coś mi mówi to nazwisko, tylko co z tymi przemyśleniami zasnęłem

*
Wyszliśmy z auta podchodząc do wielkiego domu, zapukałem dwa razy w drzwi chwilę później drzwi otworzył mi blondyn, kojarzyłem go z jakiegoś zespołu, tylko jakiego, weszliśmy do środka
gdzie siedziała jak mniemam Lili wyglądała przesłodko była strasznie podobna do Luke'a, wtulona była w Ashton'a, skad ja wie jak oni się nazywają. Usiedliśmy na przeciwko nich. Moja mama niespodziewanie podniosła się tuląc do siebie Lili czym spowodowała strach w jej oczach
-Może mnie pani zostawić?-spytała najdelikatniej jak mogła, była przerażona 
-Moglibyście mówić do mnie mamo?-spytała Ann patrząc na nich
-wolelibyśmy mówić pani-odparł Luke, ale co się dziwić gdybym był na ich miejscu też bym tak zrobił, nic mi nie mówiła a teraz tak wybuchła, żal mi ich, słodka jest ta mała, ma dołeczki, jak ja
--Hej jestem Harry a ty?-spytałam się jej na co ona się wzdrygnęła popatrzyła na mnie delikatnie się uśmiechając- Lili- mruknęła delikatnie drżąc powtórzyłem tak z każdym a rodzice przywitali się po mnie.-O już 15.52 lepiej idźmy-powiedział jak zwykle nie zadowolony ojczym
-Chodźmy-powtórzyłem po czym wyszliśmy z domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że tyle nie dodawałam ale nie miałam czasu dziękuje za 634  wyświetlenia
jesteście niesamowici :D ozdrawiam cieplutko i do następnego dziękuję za karzdy
komentarz papa :)

6 komentarzy:

  1. Aww, nie ma za co to ty jesteś świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, kochana ♥ zapraszam cię do mnie i pozdrawiam naj cieplej jak potrafię miłego dzionka ci życzę papatki i narazicho :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten rozdział jest taki.... słodki? tak hahah i taki troszeczkę smutnq ;( hahhah x

    http://morderstwa-nie-sa-przypadkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. kochana, czemu mi nie powiedziałaś że nowy:( FOCH życzę ci dużej weny chociaż chyba masz jej w zanadrzu trzy opowiadania prowadzisz, nie? Idę czytać twój nowy XD
    Bardzo fajny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. kocham fajne opowiadanko :-)
    A no i zapraszam do mnie :-*

    OdpowiedzUsuń